| Sami entuzjaści, klienci do Life Goes On |
| Być jak najlepszym sobą, chyba, że nastała noc |
| I już się kończy twoje healthy, healthy life |
| Można zapomnieć, że masz w chacie kogoś? right? |
| Smak tych nocy jest jak stout z craftu strat dla ciebie |
| Pachnie tą wódką, którą jutro z rauszu się wylejesz |
| To taki sklep, wybierzesz maskę na dzisiaj |
| Możesz być ćpunką, kurwą, głupcem, który zasad nie chwyta |
| Mam… kolejki do lady i powiedz po prostu czego ci potrzeba na dziś |
| Widzę, że byle by kolor się zgadał, z szarości do pink; just like a pill |
| Barwy w ludzi pustych, które płowieją rano |
| Mam zapas wszystkich właściwości, których zawsze za mało |
| I wrócisz… wrócisz… jak duchy, rytuał z Ayahuascą |
| Na skróty… na skróty… dotknięty moją łaską |
| Doktor Śmierć jak Kevorkian Jack |
| Dobrze wiem, że też tu wpadniesz, zaopatrzyć się |
| Każdy dzień, który zabrał cień |
| Dziś nie liczy się i u mnie możesz zemścić się |
| Ludzie poza sobą chcą już być i nie wiń mnie, że |
| Mam mały sklep dla samobójców, zaopatrzę cię |
| Wargi tych osób nie zmieniają kształtu |
| I nigdy nie złożą się w słowa otuchy |
| To, że przebiegasz z planami, cwaniaku |
| To dla nich hologram hodowanych ludzi |
| Są sfery bólu, że układ nerwowy już nie wie nawet jak ma dać znać |
| Dlaczego męka zawsze jest pierwsza skoro to miejsce by wygrać |
| Czaisz to? Czaisz? W oparach witalnych a jednak się zabijamy |
| «Nie chciałbyś żeby Bóg był?» — pod szyldem wisi taki napis |
| Czekam na dziecko z uśmiechem aż przyjdzie i w końcu będę… mógł wyjść |
| Zostawię handel psychodelikami i cały arsenał narzędzi |
| Spojrzenie w kolejkę, nastroje jak granit |
| Pomacham do szczyla co zacznie dziś tryb |
| Jakoś tam jaśniej w środku choć zgasły już ledy i neony nazwy znad drzwi |
| Nie jest już duszno — im dalej od sklepu i czekam na wiosenny deszcz |
| Błoga mentalna ślepota zawiodła każdego i czekam aż zawiedzie mnie |
| Póki co cieszy mnie wszystko co wszystkich |
| A oprócz niczego nie wziąłem nic |
| Małe momenty i duże detale, z perspektywy makro najtrudniej się skryć |
| Od wyjątków grawitacji, bo gdzieś przy końcu ścieżki |
| Czaję, że chyba wróciłem, to straszne, bo stoję po prostu na końcu kolejki |
| Każdy dzień, który zabrał cień |
| Dziś nie liczy się i u mnie możesz zemścić się |
| Ludzie poza sobą chcą już być i nie wiń mnie, że |
| Mam mały sklep dla samobójców, zaopatrzę cię |