| Ach, te klubokawiarnie |
| Wskazać mi je to jak pokazywać kurwom latarnie |
| Tylko ty i ja i tego miasta brudne palarnie |
| Korpo szczury tu się podlizują biurwom nachalnie |
| Tyle hajsu… Pewnie mogą kupować w Almie, huh? |
| Jadę sobie wypić wódę przy palmie |
| Trochę zimno, WWA znowu udaje Narnię |
| Ale wszystko jedno. Mi tu dosyć cudownie. Wam nie? |
| Jest mi nie do śmiechu! |
| Kolega poszedł gdzieś tam, szukać Euronetu |
| Ja znowu w centrum, sam, w płaszczu zero petów |
| WWA, zawsze pełno mnie tu |
| I pełno mętów co zakazują lewoskrętu |
| Koszulki Hemp Gru, więc zaraz się pozbędę zębów |
| Nie czuję dźwięku tego bulgoczącego lęku |
| Jestem tu. Moje serce jest jak stado bębnów |
| Kawiarnie, kluby, no i klubokawiarnie |
| Martwi królowie znowu pójdą na marne |
| Kiedy za oczami noszę diabła |
| Znajdź mnie tam gdzie +4822 |
| Kawiarnie, kluby, no i klubokawiarnie |
| Zdrajcy narodu znowu ujdą bezkarnie |
| Kiedy za oczami noszę diabła |
| Znajdź mnie tam gdzie +4822 |
| To miasto pachnie jak szlugi i kalafiory |
| Moi sąsiedzi grubi i grube ich labradory |
| Moje półkule mózgu się kłócą jak dwa amory |
| Które pokonują umysł i nie chcą mu dawać fory |
| To miasto pachnie jak szlugi i propaganda |
| Iskierki nam lecą z głowy, gdy czubi się obca banda |
| Choć w sumie to ich nie znamy. Nie lubią nas? No to skandal |
| W tej ekipie każda panna księżniczka, a chłopak wandal |
| Miałem nie wychodzić, bo zażywam antybiotyk |
| A to miasto jest jak mąż. Miękki szept, potem twardy dotyk |
| Za to wokół same bandy idiotek |
| Co chcą być Małą Mi, a mają japy Panien Migotek |
| Na melanżu pełno tatuażu |
| Wąsaty chłopiec stawia szoty dzisiaj na Brutażu |
| Raz dwa. Tu kieliszek, chlup! Dla kurażu |
| Ten młody gangster jest na co dzień na bezpłatnym stażu |
| Żeby tańczyć z tą piękną co ma cudne dziary |
| Musi śpiewać tu z Jagiełłą i Zygmuntem Starym |
| A na co dzień milczy z Mieszkiem i Chrobrym |
| Tu w stolicy gdzie stoicyzm niebezpiecznie niemodny |
| Kawiarnie, kluby, no i klubokawiarnie |
| Martwi królowie znowu pójdą na marne |
| Kiedy za oczami noszę diabła |
| Znajdź mnie tam gdzie +4822 |
| Kawiarnie, kluby, no i klubokawiarnie |
| Zdrajcy narodu znowu ujdą bezkarnie |
| Kiedy za oczami noszę diabłaaaaaa… |
| Znajdziesz mnie tam gdzie +4822 |
| W mieście dziewczyn, które noszą Nike Roshe za dnia |
| W nocy szpile, dwie tequile, potem no se hablar |
| Tracą maniery: «no, do kurwy nędzy, co się pan pcha?!» |
| Dziwny nastrój tu się kręci po mieście |
| Chce opisać to w piosence, to już trzecie podejście |
| Boję się policji strasznie, ale wiedzcie to wreszcie |
| To nie wojna, to relacja typu zięcie i teście |
| Tutaj ma pan moje dane jak je chcecie to bierzcie, huh? |
| Tylko, Panie Władzo, zmieńcie podejście |
| Mój przyjaciel skończył skacowany w izbie wytrzeźwień |
| Z menelami. Każdy z nich wyglądał jak Leonid Iljicz Breżniew |
| Daj opiękę. Całuj mnie jak Honecker |
| Daj mi spokój, mam zły humor gdy podnoszę powiekę |
| Czasem WWA mi opór przypomina kobietę |
| Ulice to jej tatuaże, ja ją proszę o rękę. Będzie wesele |
| Będzie wesele |
| W tych klubokawiarniach |
| Czysta wóda pita w brudnych palarniach |
| Kiedy za oczami noszę diabła |
| Znajdź mnie tam gdzie +4822 |
| W tych klubokawiarniach |
| Czysta wóda pita w brudnych palarniach |
| To te noce kiedy za oczami noszę diabła |
| Znajdź mnie tam gdzie +4822 |
| Milicja zaobserwowała handel kasetami na coraz większą skalę. To duża i silna |
| organizacja, która ma swoich łączników i kurierów. Jedna kaseta kosztowała |
| dziesięć tysięcy złotych. Wielkie ryzyko, ale za wielkie pieniądze. |
| Sprawcy odpowiadać będą przed sądem i organami podatkowymi |